Każde dziecko jest inne

Każde dziecko jest inne, ale wszystkie mają podobne potrzeby

     Zaspokajając dziecięce potrzeby, warto zadać sobie pytanie, jakie one tak naprawdę są. Wychowując dziecko, czasami nie zastanawiamy się, czy takie lub inne działania (bądź słowa) zaspokajają faktyczne potrzeby. Warto zastanowić się nad tym, jak można zabezpieczyć potrzeby.Jako najważniejsze znajdują się potrzeby, których zaspokojenie jest niezbędne do przeżycia.

Są to potrzeby fizjologiczne, takie jak zapewnienie dziecku odpowiedniej ilości snu, schronienia (warunków materialnych, bytowych), prawidłowego odżywiania (dostosowanego do wieku i potrzeb organizmu), ubioru (adekwatnego nie tylko do pogody,         ale też do sytuacji, np. wygodny dres do zabaw ruchowych) itd. Jest to wszystko, co tak naprawdę dajemy dziecku od urodzenia.    A niektóre z potrzeb zaspokajamy nawet jeszcze wcześniej.

      Potrzeba bezpieczeństwa możemy ją rozumieć w bardzo oczywisty sposób – rodzic chroni dziecko przed zagrożeniami świata zewnętrznego. Można, a nawet trzeba rozumieć ją także szerzej, m.in. przez:

• ustalanie reguł czytelnych dla dziecka, zrozumiałych, z szacunkiem dla możliwości rozwojowych;

• respektowanie jego praw;

• wytyczanie granic z szacunkiem, tworząc dobre relacje, a nie wyłącznie stawiając wymagania;

• przestrzeganie codziennych rytuałów i rytmu dnia;

• zapewnienie opieki adekwatnej do sytuacji, np. w przypadku choroby.

      Mówiąc ogólnie, chodzi o  stworzenie takich warunków środowiskowych, w których dziecku nie dzieje się krzywda.                   Z  pewnością za krzywdę, można uznać przemoc fizyczną, ale też tę mniej widoczną, czyli psychiczną. Dziecko poddawane tego rodzaju działaniom nigdy nie będzie czuło się bezpiecznie. W  przypadku przemocy fizycznej pewne symptomy da się zobaczyć albo usłyszeć.   Są jednak i takie momenty w  rodzinnej komunikacji, kiedy dziecko doznaje przemocy psychicznej, sprawiającej, że nie czuje się dobrze w domu, choć nie potrafi powiedzieć, dlaczego. Przemocą psychiczną są m.in. krzyk, poniżanie, atakowanie słowne, wyzwiska itd. Może być kierowana ze strony dorosłych, ale również ze strony rodzeństwa. Dla tego tak ważna jest świadomość rodziców. Troska o bezpieczeństwo to nie tylko nauka stania na czerwonym świetle, a  przechodzenia na zielonym. To obserwowanie dziecka i czujne „włączenie czerwonego światła” w wielu sytuacjach, które wyglądają zupełnie niegroźnie. Kiedy potrzeba jest zagrożona (nie jest realizowana), uaktywniają się takie zachowania jak np. samoobrona. Dziecko czasami nie potrafi nazwać poczucia zagrożenia, jednak daje dorosłym różne sygnały świadczące o tym, że coś jest nie tak.    Te sygnały mogą być odczytywane błędnie, jako brak wychowania, agresja. Warto obserwować nie tylko zachowania, ale także to, co do nich doprowadziło. Ta potrzeba obejmuje również: poczucie sprawiedliwości, stabilność, wrażliwość na porządek publiczny, który dla przedszkolaka oznacza ogólne przestrzeganie znanych i  ustalonych reguł, np. zachowanie w teatrze, restauracji, muzeum itd.

       Potrzeba przynależności nieprzypadkowo znalazła się właśnie tutaj. Bez fundamentów nie ma szans na jej realizację,             a jednocześnie przychodzi wiek (właśnie przedszkolny), w którym dziecku zaczyna zależeć już nie tylko na rodzinie, ale też                na akceptacji ze strony rówieśników. Warto zadbać o wiele okazji do przebywania z nimi, uczenia się nieco innego niż panującego    w  rodzinie modelu komunikacji, np. przez zapraszanie koleżanek/kolegów do domu, wspólne wypady na plac zabaw itd. Można, dziecku (przez zabawę) pokazać, jak być dobrym przyjacielem, jak okazywać empatię i zrozumienie. To też czas, kiedy maluch uczy się wszystkiego, co wiąże się z socjalizacją i rozumieniem zasad panujących w społeczeństwie. Bez ich rozumienia i akceptowania nigdy w pełni nie poczuje, że ta potrzeba została zrealizowana. Zaczynając jednak od świata najbliższego dziecku, warto się skupić  na zabezpieczeniu potrzeby przynależności w rodzinie. Znowu oczywiste wydaje się, że jest jej częścią. Jednak dla malucha czyny      i słowa liczą się bardziej niż to, co oczywiste dla dorosłego. Tę potrzebę, można, więc w  środowisku rodzinnym zabezpieczyć na poziomie werbalnym, choćby często powtarzając: Bardzo cię kocham, synku. Stęskniłam się za tobą, córeczko. Natomiast na poziomie niewerbalnym będą to uczucia okazywane dziecku, które rodzic wyraża, np. przytulając je. Można wesprzeć dziecko także przez świadome budowanie dobrych relacji w rodzinie, wspólne spędzanie czasu (wtedy przedszkolak uczy się, obserwując dorosłych). Poczucie przynależności tworzy się też przez okazywanie zainteresowania wszystkimi sprawami, nie tylko reagowaniem na trudne zachowania i emocje. Warto też rozmawiać z dzieckiem o tym, skąd wzięła się nasza rodzina, nasze nazwisko, kim są dziadkowie,    kim byli przodkowie. Same słowa to zdecydowanie za mało w przypadku przedszkolaka, a zabawy w detektywa tropiącego rodzinną historię mogą być naprawdę wciągające. Teraźniejszość też jest ważna. Można, dziecku unaocznić, jak istotnym jest członkiem rodziny, choćby przez dawanie obowiązków związanych z  gospodarstwem domowym. Oczywiście wszystko należy dostosować        do wieku, jednak warto, żeby te obowiązki były. Już trzylatek poradzi sobie z  karmieniem domowych zwierzaków czy podlewaniem kwiatów. Badania dowodzą, że dzieci przyzwyczajone od najmłodszych lat do wykonywania (nawet najprostszych) prac domowych    o wiele lepiej radzą sobie w życiu, jako dorośli. Chodzi o zaradność życiową i szukanie rozwiązań w różnych sytuacjach. Zabezpieczona potrzeba przynależności, paradoksalnie, uniezależnia dziecko od polegania wyłącznie na innych, zwłaszcza w dorosłym życiu.

      Potrzeba szacunku – na szacunek, jak na wszystko w życiu, trzeba sobie zapracować. Nie jest przydzielony „z urzędu” tylko, dlatego, że ktoś został rodzicem. Z kolei będąc odpowiedzialnym człowiekiem, powołując na świat nowe życie, dziecku ten szacunek należy okazywać od pierwszych chwil. Co to właściwie oznacza? Na pewno są to pozytywne relacje rodzinne, o które się dba każdego dnia przez:

• docenianie wysiłków dziecka (a  nie tylko efektów) związanych z poznawaniem nowych rzeczy i zdobywaniem nowych umiejętności;

• dawanie okazji do uczenia się na własnych błędach, do których dzieci przecież mają prawo tak samo jak dorośli;

• rozwiązywanie problemów poprzez rozmowę, a nie krzyk i agresję słowną (lub fizyczną);

• aktywne słuchanie, okazywanie zainteresowania i nieocenianie pochopnie sytuacji, w której bierze udział dziecko. Lepiej wysłuchać z szacunkiem, niż skrzywdzić (nawet niechcący) błędnymi oskarżeniami czy wnioskami.

Ta potrzeba ma właściwie dwa wymiary: jeden związany z relacjami w rodzinie, czyli komunikacją, sposobem okazywania uczuć, radzeniem sobie w  sytuacjach trudnych i  konfliktowych. Dla dziecka bardzo ważna jest świadomość,że może przyjść do rodzica       z każdą sprawą. Nawet, jeśli to nie jest wesoła sprawa. Szacunek okazujemy też, kiedy pozwalamy dziecku uzewnętrzniać emocje      i je rozpoznawać. To oznacza przyzwolenie na płacz, wybuchy gniewu itd. Rolą rodzica jest okazanie dziecku zrozumienia w sytuacji gniewu, złości i uświadomienie, jak może sobie z  nią poradzić w  sposób akceptowalny społecznie. Czasami rodzice uważają, że to „niegrzeczne zachowania”, na które natychmiast należy reagować, nie biorąc pod uwagę, że te zachowania są przedszkolakom        na pewnym etapie potrzebne. Mogą mieć związek ze skokami rozwojowymi (czterolatki, sześciolatki), z  samopoczuciem (zmęczenie), relacjami z rówieśnikami. Wymaganie od dziecka, żeby „zawsze było grzeczne” nie zostawia przestrzeni na szukanie własnego „ja”, popełnianie błędów czy właśnie – przeżywanie całej palety emocji. Drugim ważnym aspektem związanym z potrzebą szacunku jest postrzeganie siebie. Niejednokrotnie przedszkolakom przypinane są różne łaty, etykiety związane z częstymi zachowaniami, np. beksa, kłamczuch itd. Rolą dorosłego jest wsparcie w tych sytuacjach i wyjaśnienie, że każde dziecko powinno być akceptowane takim, jakie jest, bez porównywania z innymi. Od rodziców zależy, czy dziecko będzie postrzegało siebie jako ofiarę, czy może zrozumie, że ma wpływ na własne życie i warto działać, żeby zmieniać świat. To poczucie sprawstwa jest też elementem budowania poczucia własnej wartości, nierozerwalnie związanym z potrzebą szacunku. Najlepszym wsparciem dla zabezpieczenia tej potrzeby jest okazywanie bliskości, empatii, miłości, szukanie pozytywnych elementów komunikacji, np. przez rozmowę, wysłuchanie tego, co dziecko ma do powiedzenia.

     Potrzeba samorealizacji zdecydowanie kojarzy się z samodzielnością i ma z nią wiele wspólnego. Im bardziej samodzielne jest dziecko, tym lepiej czuje się w swojej skórze, ale też w sytuacjach nowych, które potencjalnie mogłyby je stresować. Najprostszym przykładem są pierwsze dni w przedszkolu. Dziecko potrafiące samodzielnie zjeść, ubrać się, powiedzieć o swoich emocjach będzie czuło się pewniej, nawet wówczas, kiedy zostanie bez rodzica, niż maluch, który bezradnie musi czekać, aż ktoś go „obsłuży”. Bardzo ważnym elementem zabezpieczenia tej potrzeby jest przyzwolenie rodzica na decydowanie o sobie. Oczywiście nie o wszystkim, ale   z pewnością o sprawach związanych np. z zabawą, z działaniami plastycznymi, z wyobraźnią, nawiązywaniem przyjaźni. Bardzo często dorośli skupiają się na wspieraniu dziecka tak mocno, że nie dają szansy na pomyłki, szukanie, zaciekawienie światem. Jeśli przedszkolak ma ochotę rysować niebieskie słońce, to warto mu pozwolić. Nie jest to oznaka niewiedzy, tylko chęci eksperymentowania. Stojąc nad nim i tłumacząc, jakich kolorów powinno się używać do malowania słońca, bardzo ogranicza się jego rozwój. Wesprzeć tę potrzebę można, zachęcając dziecko do eksperymentowania i poznawania świata „po swojemu”. Nawet, jeśli kosztuje to więcej trudu, brudu – warto. Tylko przez doświadczanie dziecko może realizować tę potrzebę. Dzięki temu rozwija swoje pasje. Tu oczywiście warto podążać za zainteresowaniami. Jest też pułapka, dobrze znana wszystkim dzieciom: za dużo zajęć dodatkowych. Czasami tak bardzo chcemy rozwinąć wszelkie talenty pociechy, że zapisujemy je na wszystko. Dziecko, owszem, chce spróbować różnych aktywności, jednak to rodzic jest dorosły i powinien zdecydować, że czas powiedzieć „stop”. Przedszkolak jest ciekawy świata, jednak nie potrafi oszacować, czy te wszystkie zainteresowania i zajęcia dodatkowe nie obciążają go zanadto.       To rodzic musi podjąć decyzję. Potrzeba samorealizacji jest bardzo indywidualną kwestią. Nie zaistnieje bez zabezpieczenia wszystkich pozostałych. Nie powinna też się wiązać z realizacją niespełnionych ambicji czy marzeń rodzica. Przelanie na dziecko własnych ambicji jest zignorowaniem potrzeby szacunku. Bez niej dziecko nie będzie w stanie sprostać oczekiwaniom i przede wszystkim czerpać radości z realizacji konkretnego działania. Potrzeby pozwalają uporządkować komunikację z dzieckiem i podpowiadają, co jest najważniejsze dla małego człowieka.

     Bez zabezpieczenia wszystkich potrzeb  nie da się wychować człowieka pewnego siebie i poszukującego okazji             do realizacji własnych marzeń.

 

                                     Opr. Iwona Rydzak na podstawie książki-poradnika Anny Jankowskiej(pedagog)